Gabriella Poole - 02 - Więzy krwi
Gabriella Poole - 02 - Więzy krwi, ►Dla moli książkowych, Gabriella Poole - Akademia mroku
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
GABRIELLA POOLE
AKADEMIA MROKU 02
WIĘZY KRWI
“Cassie zadrżała. Jej głód znowu narastał, czuła to. Duch się przebudził i umierał z
głodu”.
Akademia Darke’a to szkoła niepodobna do innych. Elitarna akademia co semestr
przenosi się do nowego egzotycznego miasta, uczniowie są nieprawdopodobnie
piękni, wyrafinowani i bogaci.
W tym semestrze tajemnicza elitarna akademia przeniosła się do Nowego Jorku, a
Cassie Bell nie jest już niewinną nową dziewczyną. Teraz jest silna,
zdeterminowana i ma własne sekrety. Cassie została wprowadzona w świat
Wybranych i usiłuje poradzić sobie z niesamowitymi mocami, niebezpiecznym
romansem i wrogim duchem w swoim wnętrzu domagającym się pożywienia.
Kiedy powraca dawny wróg zdecydowany zemścić się, Cassie zostaje wystawiona na
najcięższą próbę.
Czy zdoła uratować przyjaciół przez przerażającym losem, czy zniszczy ich ratując
siebie?
Nieważne, gdzie przeniesie się akademia, śmierć zawsze za nią podąża…
PROLOG
- Ej, dzieciaku. Nie dajemy ci spać?
Głos brzmiał znajomo, ale był dziwnie przytłumiony i odległy. Jakby
dochodził z dna studni. Cassandra Bell z wysiłkiem otworzyła oczy i
patrząc przed siebie, zamrugała niepewnie. Stół był nakryty dla trzynastu
osób. Na środku stołu stał nieco blady indyk, wyraźnie dostatecznie duży
tylko dla ośmiu osób.
Tanie ciastka z supermarketu i papierowy obrus. Tłuste kiełbaski i
rozgotowana brukselka.
Boże Narodzenie w wydaniu z Cranlake Crescent.
Czy to możliwe, że minęły tylko trzy tygodnie od czasu, kiedy jadła
wyśmienite francuskie dania z wysokiej jakości porcelany i kryształów w
eleganckiej stołówce Akademii Darke'a? Wydawało się, że minęły całe
wieki.
- Co się stało?
Cassie skupiła uwagę na postaci o włosach w kolorze piasku, siedzącej po
drugiej stronie stołu. A tak, Patrick. Jej opiekun. Jedyny powód, dla
którego powrót do domu opieki był do zniesienia. Zmusiła się do
uśmiechu.
- Nie jesteś głodna, Cassie? - Jilly Beaton, zajmująca miejsce u szczytu
stołu, wtrąciła słodkim głosem. - To do ciebie niepodobne. Od dwóch
tygodni pożerasz wszystko, co jest w twoim zasięgu.
Cassie zacisnęła pięści, wbijając paznokcie w skórę. Wredne uwagi Jilly
stawały się coraz gorsze, od kiedy wróciła z Paryża. Normalnie nie dałaby
jej satysfakcji, ale jej cierpliwość malała z każdym dniem.
- Tak, właśnie straciłam apetyt - warknęła, odsuwając krzesło i wstając. -
Przepraszam.
- Cassie Bell, nie możesz odejść... - zaczęła Jilly, ale dziewczyna już
wyszła z pokoju.
Patrick złapał ją u dołu schodów, jego twarz wyrażała troskę.
- Cassie, co się dzieje? Zachowujesz się dziwnie, odkąd wróciłaś z Paryża.
Dziewczyna zatrzymała się na chwilę. Co mogła powiedzieć? Czy mogła
mu zdradzić prawdę o akademii? O Wybranych i ich mrocznych
sekretach? I co jej się przydarzyło w tym ciemnym miejscu pod Łukiem
Triumfalnym? O przerwanym rytuale, który sprawił, że duch Estelle
Azzedine został uwięziony, tylko w połowie zakotwiczony w umyśle
Cassie? O tym dziwnym głodzie, który narastał w niej od tamtej chwili, i o
tym, że wiedziała, że ten indyk i kiełbaski nie będą w stanie go zaspokoić?
Niemożliwe.
- Po prostu tęsknię za przyjaciółmi - wymamrotała. -Rozumiesz?
Na twarzy Patricka odmalowała się ulga.
- Oczywiście. Rozmawiałaś z kimś dzisiaj?
- Wczoraj wieczorem dostałam mejla od Isabelli. I jeden od, hm, Ranjita.
- Co to za Ranjit?
- Jeden chłopak z mojej klasy - odpowiedziała sfrustrowana Cassie. -
Dlaczego pytasz?
Patrick uśmiechnął się szeroko i jego niebieskie oczy zamigotały.
- Bo się zarumieniłaś, wypowiadając jego imię.
- Daj spokój! - szturchnęła go żartobliwie.
- Więc nie jest twoim chłopakiem?
- Nie, nie jest - odpowiedziała zbyt szybko. -Uhm.
- Nie. Serio - bawiła się rąbkiem kaszmirowego swetra, który Isabella
wysłała jej na gwiazdkę. - To... skomplikowane.
Ha! To niedomówienie stulecia. Te kilka ukradzionych chwil sam na sam z
Ranjitem w żaden sposób nie dały im czasu na stwierdzenie, co ich łączy.
Wiedziała tylko, że serce ściskało się jej z tęsknoty, kiedy o nim myślała,
ale on był teraz w domu, w Indiach. Tysiące kilometrów stąd. Na razie
musiała wytrzymać to, że za nim tęskni - tak bardzo, że mogłaby umrzeć.
Pogrążona w myślach podskoczyła na dźwięk dzwonka komórki. Wyjęła
telefon z kieszeni dżinsów i niemal go upuściła, gdy zobaczyła, kto
dzwoni.
- O wilku mowa - zachichotał Patrick i wrócił do jadalni.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]